🪩 Czy W Psychiatryku Można Mieć Telefon

Do około 19 lat wsadzają do dziecięcego, dziecięcy a oddział dla dorosłych to dwa oddzielne budynki ( przynajmniej w toruniu) Bo tylko chyba w toruniu jest dziecięcy oddział jesli chodzi o kujawsko-pomorskie Nie można chodzić jak sie chce po oddziale a na odwiedziny może przychodzić tylko najbliższa rodzina po uprzednim Jak można się domyślać, po niemal 10 latach ustawa mogła stracić na aktualności. W 2015 roku Polskie Towarzystwo Psychologiczne przygotowało wstępną wersję projektu nowej ustawy o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów. Założenia do nowej ustawy oraz uwagi do nich przekazywane do Ministerstwa Pracy i Polityki Punkty reakcji. 3. 6 Kwiecień 2015. #8. Tak można mieć laptopa i komórke. Wiem bo sama leże często w szpitalu i mam przy sobie laptopa i telefon. Wiele szpitali, ale nie wszystkie udostępnia nawet pacjentom wi-fi. A. Bo wysłałam smsa z prośbą o zakup jakiejś rzeczy, bo w pobliżu nie ma takiego sklepu do osoby piszącej maturę, która zwykle ma wyciszony telefon tzn nie wiem czy wgl można tam mieć ten telefon ? Boję się, że mogło coś się stać . : [. Zobacz 6 odpowiedzi na pytanie: Czy na maturach można mieć telefon komórkowy ? Krysia pokazuje, co dzieje się w szpitalach psychiatrycznych. — W szpitalu psychiatrycznym byłam trzykrotnie i to nie jest tak, że siedzą tam sami wariaci, a na korytarzach słychać wrzaski rodem z horroru. To przede wszystkim miejsce, w którym można otrzymać pomoc — mówi 19-letnia Krysia Piątkowska, która chce uwrażliwić Przyjęcie do szpitala psychiatrycznego może nastąpić jedynie po uprzednim osobistym zbadaniu chorego przez lekarza. Skierowanie do szpitala wydawane jest w dniu badania, a jego ważność wygasa po upływie 14 dni. Możliwa jest jednak sytuacja, że osoba z zaburzeniami psychicznymi nie chce się poddać nawet badaniu. Możemy jednak wyszczególnić główny zakres obowiązków psychiatry. Zaliczamy do nich: rozmowa z pacjentem. zagłębienie się w dzieciństwo, atmosferę panującą w relacjach rodzinnych (np. śmierć bliskiej osoby), czy nawet przebieg edukacji. przestrzeganie Kodeksu Etyki Lekarskiej i poszanowanie pacjenta. empatyczne i uważne To czy w poprawczaku można mieć telefon zależy od regulaminu danej placówki. W Polsce istnieje kilka rodzajów placówek wychowawczych nazywanych potocznie poprawczakami. W tych o zaostrzonym rygorze młodzież prawie w ogóle nie korzysta z nowych technologii: telefon, tablet, komputer. W tym półotwartych ośrodkach wychowankowie mogą Umów wizytę. Jeśli pacjent chce dostać się do psychologa, psychoterapeuty przyjmującego w PZP bądź do Poradni Psychologicznej, która funkcjonuje w ramach NFZ wówczas musi mieć skierowanie. Skierowanie te musi być wystawione przez lekarza w ramach jego zatrudnienia w placówce państwowej. NFZ nie honoruje skierowań z gabinetów zi8q2. Oddział psychiatryczny budzi zgrozę. Te wszystkie sceny z „Lotu nad kukułczym gniazdem”, „12 małp” czy „Milczenia owiec”… Zimno się robi, prawda? A to niekoniecznie w rzeczywistości tak wygląda. W dodatku czasem leczenie szpitalne jest dobrym i rozsądnym rozwiązaniem. A nawet jedynym Brandon HolmesDlaczego wiele osób broni się przed pobytem w szpitalu rękami i nogami? Myślę, że po części dlatego, że wokół klinik psychiatrycznych narosło wiele mitów. Po części dlatego, że polski szpital w ogóle nie kojarzy się dobrze i wiele osób ma złe doświadczenia z leczeniem szpitalnym. A po części z powodu lęku przed reakcją otoczenia, przed byciem odrzuconym czy wręcz napiętnowanym. Wiele osób wzbrania się nawet przed wizytą u psychiatry czy przed wzięciem od psychiatry L-4, gdy jest potrzebne, bo co sobie w pracy pomyślą…Wciąż jeszcze przyznanie się do kłopotów emocjonalnych czy do zaburzeń psychicznych jest u nas aktem dużej odwagi. Powiedzenie: „Nie jestem samowystarczalny, potrzebuję pomocy” jest trudne. Przekroczenie tak silnie umocowanego w kulturze przekonania, że ufać można tylko rodzinie i że „brudy pierze się w domu” jest trudne. Uznanie: „Jestem chory i potrzebuję fachowej pomocy” to niemal bohaterstwo w społeczeństwie, w którym określenia „chory psychicznie” używa się, gdy chce się kogoś obrazić. Stygmatyzacja to u nas ogromny zgłoszenie się do oddziału psychiatrycznego nie jest łatwe. Wielu pacjentów trafia tam przywiezionych przez pogotowie albo rodzinę, ale są i tacy, którzy zgłaszają się sami. Przeważnie są to osoby, które mają świadomość swojej choroby. Umieją rozpoznawać oznaki, że im się pogarsza, i wiedzą, że rozsądnym wyjściem w tej sytuacji jest zgłoszenie się po pomoc. Często już byli hospitalizowani i to im pomogło. Dla nich szpital jest, choć może to się niektórym wydawać zaskakujące, bezpiecznym miejscem. Tak — szpital psychiatryczny jest najbezpieczniejszym miejscem dla kogoś, kto ma tendencje samobójcze albo jest w manii. Choć po obejrzeniu „Lotu nad kukułczym gniazdem” może być trudno w to uwierzyć, to psychiatrzy, psychologowie i terapeuci pracujący w klinikach przeważnie są kompetentni i zależy im na tym, żeby skutecznie pomagać pacjentom. Wykonują trudną i obciążającą pracę, która ratuje życie. (Jeśli potrzebujecie optymistycznych przykładów, to obejrzyjcie „Buntownika z wyboru” albo „Mental — zagadki umysłu”.)fot. Adhy SavalaWiele mitów krąży też na temat leków psychiatrycznych. Że ogłupiają, uzależniają. Że po nich zmienia się osobowość. Że przestajemy być sobą, tracimy orientację w rzeczywistości. Że bardziej szkodzą niż pomagają. A w rzeczywistości stosowane dziś w psychiatrii specyfiki to zupełnie co innego, niż 30 lat temu. Istnieje wiele bezpiecznych leków, a uniknięcie uciążliwych skutków ubocznych zwykle zależy od dobrania odpowiedniej substancji. Te, które mogą powodować uzależnienie, czyli benzodiazepiny, stosuje się tylko doraźnie, np. przy silnym ataku lęku. Najczęściej stosowane leki, czyli antydepresanty, w większości ani nie uzależniają, ani nie utrudniają koncentracji, nie odbierają zdolności jasnego myślenia i decydowania o przypadku leków przeciwpsychotycznych mogą wystąpić skutki uboczne, jednak często korzyść z leczenia jest większa niż niepożądane efekty. Jeśli lek skutecznie wycisza omamy albo poczucie odrealnienia, ale powoduje senność, to chyba lepiej znieść ją przez jakiś czas i pozbyć się objawów, których nasilenie w razie niepodjęcia leczenia może być bardzo niebezpieczne. To, że osoby przeżywające epizod psychotyczny tracą orientację w rzeczywistości, jest objawem choroby, a nie skutkiem leków! Odpowiednio dobrane leki pomagają ją przywrócić. A dobranie ich przebiega najsprawniej właśnie w warunkach szpitalnych, gdzie specjaliści mogą przez całą dobę obserwować, jak pacjent zareaguje na zmianę leku czy że ideałem byłoby ograniczenie hospitalizacji do zupełnego minimum, tylko do sytuacji, gdy ktoś zagraża sobie lub innym. W niektórych krajach wprowadzane są takie rozwiązania, które umożliwiają jak najdłuższe funkcjonowanie chorego we własnym domu przy odpowiedniej sieci wsparcia. U nas jest, jak jest. System jest daleki od ideału i niewydolny, ale to nie znaczy, że nikomu nie pomaga. Nie wszyscy, którzy powinni otrzymać refundowaną terapię, dostają ją, i często w klinikach psychiatrycznych brak miejsc albo długo się czeka na przyjęcie. Ale mimo to są sytuacje, w których szpital jest dobrym rozwiązaniem. Jakie?Po pierwsze i najważniejsze — myśli samobójcze z tendencją do realizacji. Czyli taka sytuacja, gdy ktoś chce się zabić i snuje plany zrealizowania tego nasilenia myśli samobójczych zawsze należy zostawić specjaliście!Dlatego jeśli ktoś w naszym otoczeniu mówi o pragnieniu zrobienia sobie krzywdy albo przejawia zachowanie na to wskazujące, zawsze, ale to zawsze wymaga to spotkania z psychiatrą. Jeśli trzeba — także wezwania pogotowia i policji. Można też pójść z taką osobą na izbę przyjęć najbliższego szpitala, który ma oddział psychiatryczny. Większość ludzi ma raczej tendencję do bagatelizowania, gdy ktoś mówi o zrobieniu sobie krzywdy. Trudno jest dopuścić do siebie myśl, że to może być na poważnie. Łatwiej jest oskarżyć kogoś takiego o manipulację, zinterpretować to jako chęć zwrócenia na siebie uwagi albo powiedzieć: „Przestań gadać głupoty”. Nie warto. Trzeba reagować. jeśli okaże się później, że to rzeczywiście była manipulacja, że ktoś szukał w ten sposób uwagi, a wcale nie zamierzał zrobić sobie krzywdy? To będzie wiedział, że traktujemy go poważnie i słuchamy, co do nas mówi. Lepiej, żeby ktoś znalazł się na izbie przyjęć czy nawet na oddziale bez realnej potrzeby, niż żebyśmy lekceważyli alarmujące komunikaty. Bardzo chciałabym, żeby tego uczono w szkole w ramach pierwszej pomocy, bo ogromna większość Polaków nie ma pojęcia, co zrobić w takiej sytuacji. A to proste. Skłonności samobójcze = szpital. Gdy wiemy, że ktoś myśli o zrobieniu sobie krzywdy, a jest fizycznie daleko od nas lub nie wiemy, gdzie dokładnie jest — trzeba dzwonić na policję, która go znajdzie i dowiezie, gdzie Jametlene ReskpJest też wiele innych sytuacji, w których hospitalizacja jest dobrym rozwiązaniem. Gdy ktoś fizycznie zagraża innym, czyli nie kontroluje wybuchów agresji — to łatwe do rozpoznania. Gdy ktoś jest w manii, czyli ma nienaturalnie euforyczny nastrój, prawie nie śpi, a mimo to tryska energią, robi impulsywne zakupy, podejmuje przerastające go zobowiązania albo ryzykowne zachowania seksualne. Tak — zbyt dobry humor to też problem, przeważnie sygnał świadczący o rozwijaniu się choroby afektywnej dwubiegunowej. Drugim jej biegunem jest w przypadku stanu depresyjnego szpital bywa konieczny. Kiedy? W uproszczeniu można powiedzieć, że wtedy, gdy ktoś nie wstaje z łóżka. Nie wykonuje swoich codziennych obowiązków, nie je, nie śpi albo śpi ciągle, zupełnie nie ma sił. Nasilona depresja często wiąże się też z myślami samobójczymi, choć nie zawsze chory o nich mówi. Szpital bywa niezbędny w leczeniu zaburzeń odżywiania, czyli anoreksji i bulimii, w przypadku pojedynczego epizodu psychotycznego (czyli utraty kontaktu z rzeczywistością, któremu często towarzyszą urojenia) albo ataku psychozy u osoby z diagnozą schizofrenii, a także w leczeniu ciężkich zaburzeń osobowości (np. borderline) i uzależnień, silnych zaburzeń nerwicowych, okaleczania najczęściej spotykane sytuacje, w których pobyt w oddziale psychiatrycznym jest potrzebny, ale oczywiście nie wymieniłam wszystkich. Jeśli mamy wątpliwości, coś wydaje nam się bardzo niepokojące — zawsze warto skonsultować się z psychiatrą, który pomoże podjąć dobrą będę Was czarować, szpital to nie jest najprzyjemniejsze miejsce na świecie. Jedzenie jak to w polskim szpitalu, personel — mniej lub bardziej miły, warunki zwykle nie najlepsze. W wielu oddziałach psychiatrycznych brakuje psychologów i terapeutów, dostępna jest tylko farmakoterapia. Ale są sytuacje, gdy ona ratuje życie. I są też miejsca, gdzie dostępnych jest wiele form leczenia i wsparcia, od terapii indywidualnej poprzez grupową, rozmaite zajęcia terapeutyczne, diagnozę psychologiczną, warsztaty zajęciowe, aż po pomoc socjalną. Istnieją oddziały specjalizujące się w leczeniu konkretnych chorób czy zaburzeń i warto szukać o nich też różne rzeczy wcześniej sprawdzić. Jeśli sytuacja nie jest nagła, nie ma zagrożenia życia, a szpital ma być leczeniem z wyboru, to zwykle będziemy mieli możliwość zasięgnięcia opinii (choćby poszperania w Internecie). Dobrze też wiedzieć, że nie obowiązuje tu rejonizacja. Jeśli np. cierpimy na zaburzenia odżywiania i mieszkamy w Szczecinie, to nie ma przeszkód, byśmy leczyli się w specjalizującej się w tym klinice w Warszawie czy Krakowie. Będziemy tylko potrzebowali skierowania od psychiatry do tej konkretnie jest też wiedzieć, czego się spodziewać i jakie są mniej-więcej realia przebywania w szpitalu. Nie zawsze taki pobyt musi oznaczać brak możliwości wychodzenia z oddziału. Oddziały dzielą się na całodobowe i dzienne (terapeutyczne). W tych drugich przebywa się w ciągu dnia, a na noc wraca się do siebie do domu. Jednak nawet w oddziale całodobowym niekoniecznie będziemy pozbawieni możliwości wychodzenia. Jeśli nasz stan zostanie oceniony jako bardzo poważny, to tak, możemy przez jakiś czas nie mieć zgody lekarza prowadzącego na wychodzenie, a nawet być pod ścisłą obserwacją. Przebywając w oddziale całodobowym, będziemy też potrzebowali przepustki od lekarza, by wyjść do domu na weekend czy na święta. Duża część pacjentów może jednak swobodnie wychodzić w miarę potrzeb — do sklepu, na spacer itp. Zawsze będzie nas też mógł ktoś odwiedzić. Nieco utrudnione życie będą mieli palacze: oficjalnie w szpitalach nie wolno palić, w praktyce istnieją palarnie, ale to jedyne miejsca, gdzie można swobodnie wyjąć Daria NepriakhinaTrzeba się też przygotować na to, że przez dużą część doby w oddziale niewiele się dzieje (chyba że jest tam prowadzona intensywna terapia grupowa). Kilka razy w tygodniu odbywają się zajęcia terapeutyczne, poza tym rytm dnia wyznacza poranny obchód lekarski i posiłki. Co jakiś czas zobaczymy się z lekarzem prowadzącym. Można korzystać z propozycji warsztatu terapii zajęciowej — zwykle jest to jakieś rękodzieło; czasem zdarza się, że w oddziałach prowadzona jest gimnastyka. Ale może nam się trochę nudzić, dlatego — jeśli czujemy się wystarczająco dobrze — warto zabrać ze sobą książki, krzyżówki albo laptop z Internetem do oglądania jest też wiedzieć, że w oddziałach terapeutycznych często czas pobytu jest z góry zaplanowany. Odbywają się tam turnusy terapeutyczne, dlatego nasze leczenie może trwać np. 3 miesiące, i może się zdarzyć, że będzie trzeba je rozpocząć w określonym terminie. Do oddziałów terapeutycznych zwykle obowiązuje kwalifikacja, co oznacza, że po otrzymaniu skierowania będziemy musieli zgłosić się na wizytę kwalifikującą do pobytu. Służy to upewnieniu się, czy oferta tego konkretnego oddziału będzie dla nas odpowiednia, i zweryfikowaniu naszej to wszystko wiem? Byłam i widziałam. Psychoterapeuci w ramach szkolenia odbywają minimum 360 godzin stażu klinicznego, z czego większość w klinikach psychiatrycznych. Spędziłam kilka miesięcy na takim stażu, najpierw tylko obserwując pracę zatrudnionych tam specjalistów, potem także pracując z pacjentami. I nie raz byłam świadkiem tego, jak wychodzili do domu w dużo lepszym stanie. Czasem wydawali się wręcz innymi ludźmi. Dlatego w razie potrzeby nie waham się kierować moich pacjentów do szpitala. Wiem, że to czasem najlepsza nadzieję, że udało mi się trochę „odczarować” szpital psychiatryczny i rozprawić się z kilkoma mitami. W razie potrzeby chętnie odpowiem na wszelkie pytania. Powtarzam — mam świadomość, że nie jest różowo i że to, co oferuje polski system opieki zdrowotnej, nie zaspokaja wszystkich potrzeb. Ale nie jest też tak, że nie ma gdzie szukać pomocy i nie warto próbować. Istnieją dobre oddziały i często pracują w nich świetni fachowcy, a pobyt w klinice psychiatrycznej to nie koniec świata. Przeciwnie — to może być nowy Jan TinnebergJeśli po przeczytaniu tego tekstu nadal boicie się psychiatry, to polecam rozmowę z dr Joanną Popławską. A jeśli macie doświadczenie pobytu w oddziale i macie ochotę się nim podzielić, to zapraszam do dyskusji w komentarzach!Aktualizacja tekstu z 6 sierpnia 2019:Jedna z czytelniczek słusznie zwróciła mi uwagę na to, że opowiadając o szpitalnej rzeczywistości, tak się zapędziłam w dygresje, że… nie odpowiedziałam na tytułowe pytanie. Czynię to więc teraz — oddając głos Czytelniczce, która do mnie napisała, dzieląc się swoim doświadczeniem pobytu w klinice psychiatrycznej:Wprawdzie na każdym oddziale jest trochę inaczej, jednak mogę napisać kilka informacji ważnych z punktu widzenia pacjenta, o których wiem z własnych doświadczeń i z opowieści moich znajomych, którzy byli pacjentami oddziałów w różnych częściach kraju. Myślę, że najważniejsze jest to, czego tam mieć nie można. Nie można mieć żadnych sznurków (np. przy bluzach), sznurówek, pasków, kabli. Nie można mieć rzeczy szklanych — napojów, kosmetyków w szklanych opakowaniach, a nawet lusterek. Dość oczywiste, że nie można mieć nic ostrego — noży, nożyczek, pilniczka, maszynki do golenia. Jeśli chodzi o sprzęt elektroniczny, w większości oddziałów można mieć telefon (ładowarkę zostawia się w dyżurce), a także laptop. Trzeba jednak takich rzeczy bardzo pilnować, ponieważ pacjenci są w różnym stanie i zdarzają się kradzieże. Nie warto mieć przy sobie większej ilości mieć coś do czytania, krzyżówki, gazety, karty do gry, własną kawę lub herbatę i jakiś kubek. Na koniec standardowo, jak w każdym szpitalu, potrzebna jest piżama, wygodne ubrania, przybory toaletowe, ręczniki i za ten cenny komentarz — myślę, że znakomicie uzupełnia mój na blogu publikuję co czwartek. Ale w tak zwanym międzyczasie możemy, oczywiście, dyskutować w komentarzach — zapraszam! Pytanie nadesłane do redakcji Witam. Mój 24-letni syn choruje na schizofrenię paranoidalną od 18. roku życia. Wiem, jak postępować, jak rozmawiać, wspierać albo przytakiwać, aby nie przyłożył. Problem się nasilił, gdy syn dostał rentę socjalną, przez tydzień wydaje 600 zł na alkohol, marihuanę i może amfetaminę, bo zauważyłam, że często wtedy chodzi do łazienki i pije dużo wody. Muszę coś z tym zrobić, bo się zmarnuje. Ubezwłasnowolnienie nie da nic, bo będzie agresja i szpital. Żadne rozmowy nie pomagają, twierdzi, że nie ma pieniędzy na nic, bo musi żyć, i jak nie dam papierosów, to też nie da mi się ruszyć. Pracuje na parterze, a mieszkamy na piętrze. Co robić? Na terapię się nie zgadza, lekarz prowadzący powiedział, że jeśli nawet wyślemy na siłę, to jak jej nie podejmie, wróci za tydzień. Jak mu pomóc? Odpowiedziała dr n. med. Joanna Borowiecka-Karpiuk specjalista psychiatra Centrum Dobrej Terapii Z opisanej w pytaniu sytuacji wynika, że Pani syn choruje na schizofrenię paranoidalną i jednocześnie pije alkohol, przyjmuje marihuanę i być może amfetaminę. Syn ma swojego lekarza prowadzącego, który proponował mu już dodatkowe formy terapii, ale Pani syn nie zgadza się na ich podjęcie. Jednak, aby odpowiedzieć na Pani pytanie, „jak mu pomóc?”, potrzeba szeregu dodatkowych informacji, między innymi, czy syn wyraża zgodę na leczenie farmakologiczne i zgłasza się na systematyczne wizyty kontrolne u swojego lekarza prowadzącego oraz czy regularnie przyjmuje leki w zaleconych dawkach. Istotna byłaby także wiedza, na ile syn w obecnej chwili ma nasilone objawy choroby, a przyjmowanie wspomnianych używek wynika z jego aktualnych objawów chorobowych, czy też jest na przykład w tzw. remisji funkcjonalnej schizofrenii, a przyjmowanie używek wynika z jego cech charakteru i osobowości, czy też może ze schizofrenią współistnieje u syna zespół uzależnienia od tych substancji. Ważne byłyby również informacje, na ile syn spełnia kryteria do wspomnianego przez Panią ubezwłasnowolnienia i co to pełniej znaczy, że Pani syn „pracuje na parterze”. Odpowiedzi na te pytania dają możliwości skorzystania z różnych sposobów profesjonalnego postępowania i leczenia. Niemniej jednak jeśli Pani syn, z pewnymi wyjątkami, nie wyrazi zgody na proponowane formy leczenia, nie ma możliwości leczenia go bez jego zgody. Wspomnianym wyjątkiem jest tutaj między innymi podana w pytaniu informacja, że Pani syn okresowo jest agresywny czynnie w stosunku do osób drugich. Jeśli agresja ta wynika z aktualnych objawów schizofrenii, syn może być kompleksowo leczony psychiatrycznie w ramach hospitalizacji psychiatrycznej bez swojej zgody. Niemniej jednak wspomina Pani, że sama unika sytuacji, które mogłyby taką agresję syna spowodować. Dlatego do rozważenia byłyby w tej sytuacji możliwie częstsze wizyty kontrolne u lekarza prowadzącego, jeśli syn do tej pory wyraża na nie zgodę. Czasami pacjenci, którzy nawet przez długi czas nie wyrażają zgody na proponowane przez lekarza dodatkowe do farmakoterapii zajęcia terapeutyczne, w trakcie którejś kolejnej wizyty zaczynają rozmowę na ten temat, dopytują i podejmują decyzję o skorzystaniu z tej formy leczenia. W opisywanej sytuacji warto też rozważyć kontakt z Zespołem Leczenia Środowiskowego (ZLŚ) właściwego dla miejsca zamieszkania, w ramach którego, jeśli syn zostanie zakwalifikowany do tej formy leczenia i wyrazi na nie zgodę, możliwe będą (refundowane przez NFZ) wizyty domowe lekarza psychiatry i ewentualnie psychologa czy terapeuty środowiskowego. W ramach takich wizyt możliwa jest także terapia rodzin (osoby chorującej i opiekującej się nią rodziny), umożliwiająca między innymi rozeznanie i poprawę sposobów wzajemnego komunikowania się w rodzinie, wyznaczanie zadań i obowiązków poszczególnych osób w rodzinie, czy na przykład współodpowiedzialność za budżet rodzinny. Jeśli jednak syn i na takie formy leczenia nie wyrazi zgody, do rozważenia jest podjęcie przez samą Panią uczestnictwa w grupie psychoedukacyjnej czy grupie wsparcia dla rodzin (np. rodziców, małżonków) osób chorujących na schizofrenię. W trakcie tych spotkań uzyska Pani pełną informację na temat choroby Pani syna, informację, jak w podobnych sytuacjach postępują inni rodzice, oraz wsparcie i informacje dotyczące możliwości codziennego postępowania i stopniowej zmiany w opisywanej przez Panią sytuacji. Witam, pobyt w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży daje możliwość kontynuowania nauki, w szpitalu dedykowanym osobom dorosłym nie ma już takiej możliwości. Jednakże samo rozpoznanie depresji nie jest wskazaniem do hospitalizacji. Z powodów jakie Pani opisuje lekarz nie przyjmie Pani do oddziału. Jeżeli trudna sytuacja w domu nie sprzyja nauce to może warto aby poszukała Pani innego komfortowego miejsca np biblioteki, świetlicy socjalnej. Niektóre domu kultury albo ośrodki pomocy społecznej dysponują takimi miejscami. Powodzenia!

czy w psychiatryku można mieć telefon